Golf: Westwood znów na podium

Po tym, jak grał przez cały tegoroczny sezon, jego zwycięstwo wydawało się tylko kwestą czasu. Anglik Lee Westwood stanął w niedzielę na podium w turnieju Portugal Masters oraz awansował na pierwsze miejsce w rankingu Race to Dubai.
Westwood grał ostatnio naprawdę dobrze, jednak jak do tej pory nie udało mu się przerwać 2-letniego okresu bez wygranej. W tym sezonie był jednak bardzo blisko podium, m.in. w dwóch majors - The Open i U.S. Open - w których zajął 3. pozycję. W sumie od swojego ostatniego zwycięstwa w Quinn Direct British Masters w 1997 r. aż 26 razy plasował się w czołowej dziesiątce.

Anglik może mieć przynajmniej dwa powody do zadowolenia. Wygrana na Oceânico Victoria Golf Course, trzydziesta w jego zawodowej karierze, dała mu 500 000 euro głównej nagrody oraz awansowała go w europejskim rankingu na pierwszą pozycję. Westwood wyprzedził tym samym dotychczasowego lidera Race to Dubai - Rory'ego McIllroya, oraz leczących kontuzje - Niemca Martina Kaymera i Anglika Paula Caseya. To jednak nie wszystko. Anglik znalazł się także na 5. miejscu w Rankingu Światowym i jeżeli jego gra będzie wyglądać tak jak dotychczas, ma szansę zajść jeszcze wyżej.

Najważniejsze informacje o zawodnikach i turniejach golfa »

To świetna finałowa runda zadecydowała o wygranej Westwooda. Golfista rozpoczął ją od czterech z rzędu birdie i mógł tym samym podjąć walkę o podium z Retiefem Goosenem, liderem po trzech dniach, oraz drugim w klasyfikacji - Francesco Molinarim. 36-letni Goosen szybko jednak odpadł z tej rywalizacji, do 10 dołka zaliczając 3 bogeye, a rundę kończąc w sumie z wynikiem 75 uderzeń.

O wiele twardszym orzechem do zgryzienia okazał się natomiast Włoch, który jednak zaprzepaścił swoje szanse na wygraną puttowaniem na dołkach 16 i 17. Z kolei na siedemnastce Westwood wykonał uderzenie rundy, wybijając piłkę z trudnej pozycji pomiędzy drzewem a przeszkodą wodną.

Molinariemu udało się jednak utrzymać drugie miejsce, mimo iż pozycję tę mocno zaatakował Padraig Harrington. Irlandczyk, który w trzeciej rundzie stracił sporo na wyniku z powodu odwodnienia (zagrał na 71, podczas gdy dzień wcześniej zanotował imponujący wynik 62 uderzeń), w finale znowu zawalczył. Rezultat 67 tego dnia nie zagroził jednak lokacie Molinariego.

Rozczarował natomiast wynik Rory'ego McIlroya, dotychczasowego lidera Race to Dubai. Mimo finałowej rundy na poziomie 66 uderzeń, Irlandczyk zajął tylko 30. pozycję i spadł z pierwszej na drugą lokatę w rankingu europejskiej ligi.

Kolejny przystanek na drodze do Dubaju to Club de Campo del Mediterráneo w Hiszpanii.