Lista "Forbesa". Wsród gwiazd króluje tenis

19 sportowców znalazło się na liście 100 największych celebrytów amerykańskiego magazynu "Forbes". Najwyższe, szóste miejsce, zajął golfista Tiger Woods, ale na liście najwięcej jest tenisistów.
Celebrytką numer jeden jest gwiazda muzyki pop Lady Gaga, drugie miejsce zajmuje królowa telewizyjnych talk shows Oprah Winfrey, a trzecie śpiewający idol nastolatek - Justin Bieber. "Forbes" tworzy listę na podstawie zarobków, ale też obecności w telewizji, prasie i internecie.

Dlatego szóste miejsce Woodsa nie zaskakuje. Jego dochody spadły po seksaferze ze 100 mln do 75 mln dol. rocznie, ale fani ani sponsorzy go nie zostawili. Mimo przeciętnych wyników i tego, że lada moment po raz pierwszy od 1997 r. opuści pierwszą dziesiątkę rankingu, o Woodsie było najgłośniej.

Wśród 19 sportowców na listę trafił jeszcze jeden golfista (Phil Mickelson, 35.), dwóch futbolistów NFL (Tom Brady, 55. i Peyton Manning, 72.), czterech koszykarzy NBA (Le Bron James, 10.; Kobe Bryant 14.; Dwyane Wade, 57.; Dwight Howard 59.), dwóch baseballistów (Alex Rodriguez, 49.; Derek Jeter, 69.), trzech piłkarzy (David Beckham 35.; Cristiano Ronaldo 43.; Lionel Messi 62.) i jeden kierowca wyścigowy (Danica Patrick, 96.).

Najliczniej reprezentowaną grupą jest tenis, który jako jedyny ma aż pięciu reprezentantów: Rogera Federera (25.), Rafaela Nadala (46.), Marię Szarapową (80.) oraz siostry Williams - Serenę (84.) i Venus (86.). Federer, choć nie wygrał od roku żadnego szlema, wyprzedza Nadala, który zgarnął trzy, bo Szwajcar zarabia więcej na reklamach, a także zwyciężył w klasyfikacji artykułów prasowych (mniej pisze się nawet o Lady Gadze). Obecność na liście Szarapowej oraz sióstr Williams nie ma już jednak w ogóle uzasadnienia na korcie. Rosjanka gra przeciętnie, a Amerykanki wcale - obie od miesięcy leczą kontuzje.

Eksperci od marketingu podkreślają, że tenis, zwłaszcza kobiecy, ma niezwykle silny "potencjał sprzedażowy" poza sportem. "Umiejętnie wykorzystuje urodę i seksapil do przyciągnięcia zainteresowania. Żaden inny sport kobiecy nie ma tak wielu męskich fanów i na tym polega sukces tenisa" - pisze "New York Times". Zarządzająca kobiecym tenisem federacja WTA doskonale o tym wie. Jej ostatnia kampania promocyjna nosi nazwę "Strong is beautiful", czyli "Silne jest piękne". Umalowane, wystrojone w wieczorowe kreacje tenisistki machają na filmach rakietami. Tenis jest niby na pierwszym miejscu, ale WTA puszcza do widza oko, że oferuje jeszcze coś ekstra.