Golf. Tiger Woods najgorszy w karierze

Po najgorszym w karierze występie w Masters coraz mniej osób wierzy, że Tiger Woods wróci jeszcze na szczyt. ?Ojciec zrobił z niego geniusza, zapomniał tylko nauczyć go przegrywać? - piszą gazety w USA

Tak się kibicuje! Trybuna Kibica otwarta dla wszystkich

Przez lata Woods był królem Masters. Na polu w Auguście, gdzie rozgrywany jest najbardziej prestiżowy turniej świata śrubował wszelkie rekordy, zwyciężał aż czterokrotnie.

W ostatni weekend zaprezentował się tak słabo, że nie załapał się do transmisji telewizyjnej w ogólnoamerykańskiej stacji CBS. Najlepsi walczyli o zwycięstwo w primetime po godz. 18, a Woods z nisko opuszczoną głową zszedł z pola przed godz. 16. Amerykanin zajął dopiero 40. miejsce, najgorsze w karierze. Do zwycięzcy - rodaka Bubby Watsona - stracił aż 15 uderzeń, co w zawodowym golfie jest przepaścią. Do własnego rekordu z 1997 r. na tym samym polu zabrakło mu aż 23 uderzeń (w czterech rundach uzyskał wtedy 270 uderzeń, teraz - 293).

Woods od seksskandalu w 2009 r. nie może odnaleźć formy, ale przed Masters wierzono, że może się odrodzi, bo niedawno wygrał mniejszy turniej w Bay Hill, pierwsze trofeum od dwóch sezonów. Okazało się jednak, że gdy pojawiła się presja i najsilniejsi rywale, mistrz kompletnie nie wytrzymał ciśnienia.

Po polu wśród kwitnących magnolii chodził przeklinając jak szewc, stroił obrażone miny, a na szesnastym dołku rozkleił się kompletnie - po nieudanym zagraniu cisnął na trawę kij i kopnął go.

"Możemy obwieścić już oficjalnie, Tiger stracił formę i głowę" - komentował Nick Faldo, trzykrotny angielski mistrz Masters w ESPN.

Wybuch Woodsa wywołał burzę, bo golf to sport dżentelmenów, a kij golfowy to rzecz święta. - Woods przynosi wstyd dyscyplinie, tak nie powinien zachowywać się zawodowiec - grzmiał Paul Azinger, były kapitan reprezentacji USA w Pucharze Rydera.

Woods przepraszał i wyjaśniał, że jego frustracja bierze się z chęci powrotu do formy. Uporał się już z seksskandalem, rozwodem, kontuzją kolana i achillesa, teraz jego problemem jest zamach. - Wpadam w jakieś stare przyzwyczajenia. Muszę ćwiczyć, więcej ćwiczyć - tłumaczył.

Amerykanie przestają jednak wierzyć, że ikona golfa jeszcze wróci na szczyt. 36-letni Tygrys zatrzymał się na 14 Wielkich Szlemach, do rekordu Jacka Nicklausa brakuje mu czterech. "Przestał być bogiem, stał się człowiekiem, wszystko musi dziś wypracować, a to nie takie proste" - napisał Mike Lopresti z "USA Today".

Według "San Francisco Chornicle" Woods staje się negatywnym bohaterem golfa, najmniej profesjonalnym, zachowującym się niegodnie. "Ojciec zrobił z niego perfekcjonistę, nauczył dominować, ale nie nauczył go przegrywać. I dlatego już nigdy nie wygra Szlema. Nie będzie bowiem w stanie przezwyciężyć presji, nie pogodzi się z tym, że coś mu ciągle nie wychodzi" - napisał Bruce Jenkins w "SFC".

Woods wciąż jest najbogatszym sportowcem świata, dzięki kontraktom sponsorskim zarabia rocznie 75 mln dol., ale jeśli nie przestanie kopać kijów i nie zacznie wygrywać, może się to szybko zmienić.

Tym bardziej, że Ameryka zakochała się w nowym zwycięzcy. Bubba Watson to przeciwieństwo Tigera - totalny naturszczyk, który nigdy nie brał lekcji golfa, polegający na intuicji i wyczuciu, a nie na ćwiczeniach, trenerach i kosmicznych technologiach, jak Woods. Kijów golfowych nie kopie, a po zwycięstwie popłakał się w objęciach mamy.

"Golf to sport rozgrywany na polu o wymiarach pięć i pół cala, które mieści się między twoimi uszami. Dlatego Watson jest lepszy od Woodsa o 15 uderzeń" - podsumowała jedna z gazet przypominając słowa legendy golfa Bobby'ego Jonesa.

Prestiżowy klub golfowy ? wciąż bez kobiet