Maks Sałuda po zwycięstwie w turnieju PGA Polska Pro Tour: zagrałem jak zagrałem

Maks Sałuda został zwycięzcą drugiego turnieju z cyklu PGA Polska Pro Tour, który odbył się między 8 a 10 czerwca w Gradi Golf Club w Brzeźnie. - Nie poradziłem sobie mentalnie z taką presją, jaką na siebie nałożyłem i zagrałem jak zagrałem - przyznaje w rozmowie z Jakubem Zajdelem z firmy Discover Golf.

Jakub Zajdel: Maks, przedstaw się proszę i powiedz kilka słów o sobie.

Maks Sałuda: Nazywam się Maks Sałuda. Zawodowo jest to mój piąty sezon. Z roku na rok jest, moim zdaniem, coraz lepiej. Co prawda nie są to takie kroki, jak Rory'ego McIlroya, który 2 lata po przejściu na zawodowstwo wygrywa swój pierwszy Major, ale generalnie czuję, że jest to może mały, ale zawsze krok do przodu. Od urodzenia gram w golfa w Binowie pod Szczecinem. Cały czas w tym klubie trenuję. Reprezentuję również rzeczony klub jako zawodowiec na wszystkich scenach krajowych i międzynarodowych. W tym roku praktycznie dzielę czas między Polskę, Niemcy a Austrię. Dwa razy rywalizowałem w niemieckim cyklu turniejów EPD Tour, na obydwu turniejach przeszedłem cuta, z czego jestem bardzo zadowolony, ponieważ nie jest na tego typu imprezach łatwo o dobry wynik. Na jednym z nich, trzy tygodnie temu, skończyłem na 17. pozycji. Tydzień temu - w Berlinie - zająłem dopiero 34. miejsce. No i praktycznie z turnieju jadę na ten turniej, z tego we wtorek jadę znowu tam. Także mam napięty terminarz w tym sezonie ale o to chodzi - żeby jak najwięcej grać, zdobywać cenne doświadczenie i wygrywać coraz więcej turniejów.

JZ: Jak rysuje się Twój grafik golfowy na dalszą część sezonu?

MS: W lipcu biorę udział w trzech turniejach, w sierpniu w dwóch. Moim głównym startem są rzeczone trzy turnieje oraz EPD Tour, które traktuję może nie treningowo, ale bardziej jako nabranie takiej pewności siebie niż prawdziwą rywalizację. W związku z tym we wrześniu - w czasie finalnego PGA Polska PRO Tour, będę grał w Q-School - turnieju eliminacyjnym do European Tour.

JZ: Jakie są Twoje plany na zimę?

MS: Ostatnio spotkałem na EPD Tour gracza, który jest Polakiem, mówi biegle po polsku, ma polskich rodziców, natomiast reprezentuje w golfie Niemcy od urodzenia. Tomek - bo tak ma na imię - cyklicznie wyjeżdża na zimę do Arizony i tam bierze udział w turnieju Pepsi Tour. Jeżeli osiągnę satysfakcjonującą dla mnie formę - będę chciał również zagrać w tym cyklu. Dla zawodowca nie ma chyba nic lepszego w momencie, kiedy w Polsce nie da się grać w golfa, jak wyjechać do innego kraju - jak np. USA - i tam grać, uczyć i zbierać doświadczenie. To mój wymarzony plan na zimę 2012/2013.

JZ: Jakbyś określił swoją obecną formę?

MS: W tym roku zmieniłem trenera - obecnie trenuję z dobrym przyjacielem od nas z klubu - John'em Grantem, który jest Head PRO w PGA National of Sweden. To duży klub zlokalizowany pod miastem Malmo. W tym roku jest to mój trener od długiej gry. Do tego włączyłem trenera od krótkiej gry - Matthew Tippera z Toya Golf & Country Club. Współpracuję z nimi dwoma naraz - jest to pierwszy raz, kiedy mam dwóch trenerów. Ale jestem bardzo zadowolony z tego, że obydwaj niekoniecznie reprezentują tą samą szkołę gry, ale od jednego jestem w stanie nauczyć się maksymalnie dużo z krótkiej gry, od drugiego - z gry długiej. Póki co taki model bardzo dobrze funkcjonuje, z czego jestem bardzo zadowolony.

JZ: Maks, powiedz nam proszę kilka słów o Twoim sprzęcie, markach z którymi jesteś związany, ulubionym kiju.

MS: Od początku swojej kariery zawodowej korzystam z marki Chervo jeżeli chodzi o ubiór. Co do sprzętu - od początku mojej kariery gram kijami marki Titleist. Kiedy grałem jeszcze amatorsko marzyłem, żeby mieć sponsorów na kije czy ciuchy - a teraz - mam je i jestem bardzo zadowolony i dumny, że mogę reprezentować tak prestiżowe marki. Co do ulubionych kijów - chciałbym, żeby był to putter, ale niestety nie mogę tak powiedzieć (śmiech). Bardzo polubiłem wedge - wszystkie trzy! W tym sezonie też przeszedłem na nowy zestaw wedgy, bo zawsze grałem pitching wedge - to jest podstawowy wedge i 52', 58'. W tym roku przeszedłem na kombinację: pitching wedge, 51', 55' i 59', więc mam tak naprawdę cztery wedge, co pozytywnie wpływa na moją krótką grę. Reasumując - moim ulubionym kijem jest wedge.

JZ: Cykl turniejów PGA Polska Pro Tour. Kalinowe Pola kontra Gradi Golf Club. Jak było tam, jak było tutaj; biorąc pod uwagę pole, warunki gry, dyspozycję?

MS: Turniej w Kalinowych Polach był dla mnie takim troszeczkę startem po "nadmuchanym" półsezonie zimowym - wówczas bardzo dużo trenowałem: zarówno na siłowni, jak i w trakcie różnych wyjazdów. Jakby dmuchałem ten "balon oczekiwań" wobec samego siebie. Dmuchałem, dmuchałem i jeszcze przed samym turniejem "puff!" - on pękł. Nie poradziłem sobie mentalnie z taką presją, jaką na siebie nałożyłem i zagrałem jak zagrałem. Natomiast jeżeli chodzi o organizację, czy pole golfowe, to dla mnie nie ma lepszej formy rywalizacji dla zawodowych graczy - PRO. Co prawda jeszcze fajniej by było, gdyby były 3 dni turniejowe, jak jest na przykład na EPD Tour, ale obecna forma i jakość organizacji to absolutnie europejski poziom.

JZ: Maks, bardzo dziękujemy Ci za rozmowę - życzymy wielu sukcesów i do zobaczenia na kolejnych turniejach!

MS: Bardzo dziękuję za rozmowę!

Wywiad został zrobiony ekskluzywnie dla Sport.pl, patrona medialnego cyklu PGA Polska Pro Tour.

Maks Sałuda wygrywa II turniej z cyklu PGA Polska Pro Tour w Gradi Golf Club!