Golf. Rozstanie głośniejsze niż rozwód Woodsa

Po 12 latach współpracy zwieńczonej 13 Wielkimi Szlemami amerykański golfista Tiger Woods zwolnił z pracy Steve'a Williamsa, czyli swojego najlepszego przyjaciela i pomocnika. Czy to kolejny znak upadku jego imperium?

Nowozelandczyk odgrywał rolę tzw. caddie. Od 1999 r. nosił za Woodsem kije na turniejach, ale też pomagał ocenić sytuację na polu, doradzał, który kij wybrać, jaką obrać strategię, jak lepiej uderzyć. Golfista bez swojego caddie jest jak kierowca rajdowy bez pilota - teoretycznie może rywalizować, ale robi to na oślep.

Para Woods - Williams była najsłynniejszym duetem golfowym w historii. Razem zdobyli 13 Wielkich Szlemów, wygrali 63 turnieje z cyklu US PGA. Nowozelandczyk dzięki Woodsowi został milionerem, bo caddie zwyczajowo dostaje od 3 do 10 proc. z nagród golfisty. W przypadku Tigera "koszącego" rocznie na turniejach nawet po 10 mln dol. premie były ogromne. Amerykanin oddawał też Williamsowi samochody i inne nagrody rzeczowe.

Uchodzili też za serdecznych przyjaciół. Tiger poleciał do Nowej Zelandii na ślub Steve'a, oglądał też jego starty w wyścigach samochodowych (hobby Williamsa). Caddie odwdzięczał się totalną lojalnością - potrafił w telewizji nazwać "fiu..." Phila Mickelsona, najgroźniejszego rywala Woodsa, albo wrzucić do wody wart 7 tys. dol. aparat fotograficzny natrętnego kibica.

"Dziękuję, ale nadszedł czas na zmiany" - napisał Tiger na stronie internetowej.

Golfowe magazyny i portale internetowe, szukając przyczyn rozstania, wskazują na dwa czynniki. Stosunki między Woodsem i Williamsem uległy znacznemu oziębieniu po seksaferze i rozwodzie Tigera, gdy się okazało, że miał kilkanaście kochanek. Żona Williamsa przyjaźniła się z Elin Nordegren, byłą szwedzką małżonką Woodsa.

Ważniejsze są jednak pewnie przyczyny sportowe. Woods od seksafery, czyli już od niemal dwóch lat, nie może odnaleźć formy - ostatni turniej wygrał w 2009 r., spadł na 20. miejsce w rankingu, odwracają się od niego sponsorzy. Od maja w ogóle nie gra, bo leczy kolejną kontuzję kolana operowanego już czterokrotnie. Media zaczynają się zastanawiać, czy to już aby nie koniec jego imperium. Williams być może jest więc kolejną ofiarą desperackich poszukiwań dawnej formy. Amerykanin zwolnił już trenera, zmienił sposób treningów, potem wprowadził zupełnie nowy zamach. Wciąż bezskutecznie rozwiązuje zagadkę, dlaczego wraz z kochankami i żoną odeszła od niego także forma. W tym kontekście przypomniano teraz, że już podczas kwietniowego Masters Tiger wypowiedział kilka uszczypliwych uwag pod adresem caddie, zarzucając, że przez niego "zagrał wbrew własnemu instynktowi".

- Wytrwałem przy nim podczas seksskandalu i kiedy zmieniał trenera, przy kontuzjach, w trudnych chwilach, dlatego nie rozumiem i jestem rozczarowany - powiedział telewizji CNN Williams, który podczas kontuzji Woodsa pracował przelotnie dla Adama Scotta i prawdopodobnie teraz zwiąże się z Australijczykiem na stałe.

Woods wciąż nie ogłosił, kiedy wróci do gry po kontuzji ani kto będzie jego nowym caddie.